Przez lata brak spójnych norm i wliczanie ścianek działowych do metrażu sprawiały, że nabywcy mieszkań płacili deweloperom za przestrzeń, z której faktycznie nie mogli korzystać. Przeczytaj nasz artykuł i dowiedz się, dlaczego dawny system pomiaru był tak wadliwy i w jaki sposób narażał kupujących na poważne straty finansowe.
Kwestia precyzyjnego określenia powierzchni użytkowej lokalu mieszkalnego przez lata pozostawała jednym z najbardziej problematycznych elementów relacji między deweloperem a nabywcą. Choć parametr ten powinien mieć charakter jednoznaczny i obiektywny, w praktyce jego sposób wyliczania budził liczne wątpliwości interpretacyjne. Brak jednoznacznego powiązania metrażu z ceną transakcyjną prowadził do sytuacji, w których kupujący nie mieli pewności, za jaką rzeczywistą powierzchnię płacą. W efekcie pojawiało się ryzyko finansowe oraz poczucie braku przejrzystości całego procesu zakupu nieruchomości.
Głównym źródłem problemów był brak bezpośrednich regulacji ustawowych określających sposób liczenia powierzchni użytkowej. Zasady te nie wynikały wprost z ustawy deweloperskiej, lecz były oparte na odwołaniach do przepisów prawa budowlanego oraz Polskich Norm. Tworzyło to skomplikowany system zależności prawno-technicznych, który był trudny do zrozumienia dla przeciętnego nabywcy. W praktyce oznaczało to, że metodologia obliczeń nie była transparentna, a kupujący musieli opierać się na informacjach przekazywanych przez dewelopera, bez realnej możliwości ich samodzielnej weryfikacji.
Główne problemy starego systemu pomiaru mieszkańZapraszamy do posłuchania 17. odcinka podcastu nieruchomościowego.
Dodatkowym problemem było to, że przepisy nie wskazywały jednego, jasno obowiązującego standardu pomiaru. W konsekwencji sposób liczenia powierzchni mógł różnić się w zależności od inwestycji, co utrudniało porównywanie ofert i ocenę ich rzeczywistej opłacalności.
Istotnym czynnikiem komplikującym sytuację było równoległe funkcjonowanie różnych wersji normy PN-ISO 9836. W zależności od daty uzyskania pozwolenia na budowę, deweloperzy stosowali odmienne standardy pomiarowe. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wskazywał, że na rynku jednocześnie obowiązywały różne podejścia do liczenia powierzchni, co prowadziło do poważnych rozbieżności.
|
Obszar problemu |
Na czym polegał problem |
Skutek dla kupującego |
|
Brak jasnych przepisów |
Brak jednej ustawowej definicji powierzchni użytkowej |
Trudność w weryfikacji metrażu |
|
Odwołanie do norm |
Konieczność interpretacji norm PN-ISO 9836 |
Niezrozumiałość dla nabywców |
|
Różne wersje norm |
Różne standardy zależne od daty inwestycji |
Brak porównywalności ofert |
|
Ścianki działowe |
Niejasne zasady wliczania powierzchni |
Płacenie za niedostępną przestrzeń |
|
Dokumentacja |
Nieprecyzyjne prospekty i rzuty |
Ryzyko błędnej oceny metrażu |
|
Praktyki rynkowe |
Różne interpretacje deweloperów |
Chaos informacyjny |
|
Skutki finansowe |
Zawyżony metraż w ofertach |
Straty finansowe |
Dla profesjonalistów różnice te były zrozumiałe, jednak dla przeciętnego kupującego stanowiły barierę informacyjną. W praktyce oznaczało to brak możliwości rzetelnego porównania mieszkań na podstawie ceny za metr kwadratowy, ponieważ nie było pewności, czy metraż liczony był według tych samych zasad.
Największe kontrowersje dotyczyły sposobu traktowania powierzchni pod ściankami działowymi. Choć normy techniczne wskazywały, że powierzchnia pod trwałymi ścianami działowymi nie powinna być wliczana do powierzchni użytkowej, w praktyce rynkowej zasada ta nie zawsze była stosowana konsekwentnie.
W wielu przypadkach deweloperzy nie informowali jednoznacznie, czy metraż obejmuje również powierzchnię zajętą przez ściany, co prowadziło do sytuacji, w których nabywca płacił za przestrzeń, z której faktycznie nie mógł korzystać. Zdarzały się również przypadki, w których dopiero na etapie finalizacji transakcji pojawiały się różnice w metrażu skutkujące koniecznością dopłat.
Analizy przeprowadzone przez Prezesa UOKiK wykazały, że w wielu przypadkach konsumenci nie byli w stanie jednoznacznie ustalić rzeczywistej powierzchni lokalu na podstawie dostępnych dokumentów. Problem dotyczył zarówno prospektów informacyjnych, jak i rzutów mieszkań, które nie zawsze precyzyjnie wskazywały sposób liczenia metrażu.
Zidentyfikowano również praktyki polegające na prezentowaniu metrażu w sposób niepełny lub niejednoznaczny, co mogło prowadzić do wprowadzenia kupujących w błąd. W skrajnych przypadkach nabywcy byli zobowiązywani do dopłat wynikających z różnic w sposobie liczenia powierzchni, o których wcześniej nie zostali właściwie poinformowani.
Dlaczego stary system pomiaru metrażu mieszkań był wadliwy?Wadliwy system pomiaru metrażu przekładał się bezpośrednio na realne straty finansowe. Różnice wynikające z niejednolitego sposobu liczenia powierzchni mogły oznaczać, że faktyczna cena za dostępny metr kwadratowy była wyższa niż deklarowana w ofercie.
Dodatkowo brak jasnych zasad powodował konieczność rozstrzygania sporów na drodze sądowej, co wiązało się z kosztami oraz długotrwałym procesem dowodowym. Cały system opierał się na nierównowadze informacyjnej, w której deweloper dysponował pełną wiedzą, a nabywca miał ograniczone możliwości jej weryfikacji.
Zachęcamy do zapoznania się z najnowszym odcinkiem podcastu Pewnego Lokalu, w którym szczegółowo omawiamy temat pomiaru powierzchni mieszkań oraz zmian w przepisach: https://youtu.be/M0EFPdVEUrM
Zachęcamy do obejrzenia filmu.
Obejrzyj jedną z naszych lekcji.
Działamy na terenie całej Polski.
Możemy wykonać odbiór mieszkania w dowolnym terminie.
Audyty wykonują przeszkoleni inżynierowie i inspektorzy.
Ustandaryzowane odbiory mieszkań według sprawdzonego schematu.
Doświadczenie z setek audytów technicznych i prawnych w jednym miejscu.
Obejrzyj rozmowę naszych ekspertów.
Audyt nieruchomości to nie tylko równe posadzki i bezpieczne instalacje.
Kliknij na ikonę
żeby dowiedzieć się
więcej o usłudze!