Magdalena Milert zwraca uwagę na niedopasowanie planowanego i istniejącego zasobu mieszkaniowego do zmian demograficznych. Problemem jest nie tylko liczba mieszkań, ale również ich lokalizacja i rzeczywiste wykorzystanie.
W 65. odcinku podcastu Pewnego Lokalu rozmówcy poruszyli problem skali terenów przeznaczanych pod zabudowę mieszkaniową oraz ich dopasowania do zmian demograficznych. Architektka i urbanistka Magdalena Milert zwróciła uwagę, że sama możliwość wybudowania dużej liczby mieszkań nie oznacza jeszcze, że powstaną one w miejscach, w których rzeczywiście są potrzebne.
W trakcie rozmowy prowadzący nawiązał do wyliczeń dotyczących liczby osób, które teoretycznie mogłyby zamieszkać na terenach przeznaczonych w dokumentach planistycznych pod zabudowę mieszkaniową. W przywołanych szacunkach pojawiały się bardzo wysokie wartości, znacznie przekraczające obecną liczbę mieszkańców Polski.
Zapraszamy do wysłuchania 65. odcinka podcastu z Magdaleną Milert i Piotrem Semeniukiem.
Magdalena Milert odniosła się w tym kontekście do wyliczeń prof. Przemysława Śleszyńskiego. Wspomniała również o analizach Polskiego Instytutu Ekonomicznego dotyczących tego zagadnienia.
Rozmówczyni zwróciła jednak uwagę na istotne zastrzeżenie. Potencjalna liczba mieszkań wynikająca z dokumentów planistycznych nie jest równoznaczna z rzeczywistym zapotrzebowaniem na mieszkania. Samo przeznaczenie terenu pod zabudowę nie oznacza również, że inwestycja rzeczywiście zostanie tam zrealizowana.
Przeskalowane plany gmin: kto zamieszka na nowych osiedlach?Jednym z najważniejszych problemów wskazanych w rozmowie była lokalizacja terenów przeznaczonych pod przyszłą zabudowę. Magdalena Milert zauważyła, że część takiego potencjału może znajdować się w gminach, które tracą mieszkańców i w których społeczeństwo się starzeje.
Pojawia się więc pytanie, kto miałby zamieszkać w nowych mieszkaniach, jeżeli zostałyby one wybudowane właśnie w takich miejscach. Duża możliwość realizacji zabudowy zapisana w dokumentach planistycznych nie musi odpowiadać rzeczywistemu zainteresowaniu konkretną lokalizacją.
Problem nie sprowadza się zatem wyłącznie do tego, ile mieszkań można potencjalnie wybudować. Istotne jest również to, gdzie mogą one powstać i czy w danym miejscu istnieje zapotrzebowanie na nowe lokale.
Przeskalowane plany rozwoju zabudowy – obszary wymagające analizy
|
Obszar analizy |
Kluczowe pytanie |
Możliwa konsekwencja przeskalowania |
|
Prognozowana liczba mieszkańców |
Czy założenia demograficzne odpowiadają realnym trendom? |
Ryzyko planowania zabudowy ponad faktyczny popyt |
|
Skala nowych terenów mieszkaniowych |
Ile nowych mieszkań może powstać? |
Nadmierna podaż terenów przeznaczonych pod zabudowę |
|
Migracje i struktura wieku |
Kto potencjalnie zamieszka na nowych osiedlach? |
Rozbieżność między ofertą mieszkań a potrzebami ludności |
|
Infrastruktura techniczna |
Czy sieci i drogi obsłużą rozwój? |
Wysokie koszty rozbudowy infrastruktury |
|
Usługi publiczne |
Czy dostępne będą szkoły, przedszkola i transport? |
Presja na budżet i jakość usług publicznych |
|
Rozproszenie zabudowy |
Czy rozwój tworzy zwartą strukturę miasta lub gminy? |
Urban sprawl i wzrost kosztów obsługi przestrzeni |
W rozmowie pojawił się również wątek książki Agaty Twardoch „System do mieszkania”. Magdalena Milert zwróciła uwagę, że patrząc wyłącznie na liczby, można dojść do wniosku, że zasób mieszkaniowy jest wystarczający. Problemem pozostaje jednak jego rozmieszczenie.
Mieszkania mogą znajdować się w innych miejscach niż te, w których ludzie rzeczywiście chcą mieszkać. Ma to szczególne znaczenie w kontekście przemieszczania się ludności z części małych i średnich miast w kierunku największych ośrodków.
Sama liczba istniejących lokali nie daje więc pełnego obrazu sytuacji mieszkaniowej. Przy ocenie zasobu trzeba uwzględniać również jego lokalizację i to, czy odpowiada ona rzeczywistym potrzebom mieszkańców.
Magdalena Milert poruszyła również problem mieszkań, które wprawdzie istnieją i są uwzględniane w zasobie mieszkaniowym, ale pozostają niewykorzystane.
Część nieruchomości może być traktowana jako forma lokowania kapitału. W takim przypadku mieszkanie znajduje się w statystykach, ale nie musi być faktycznie zamieszkane ani dostępne dla osób poszukujących lokalu.
To kolejny powód, dla którego sama liczba mieszkań nie pozwala jednoznacznie ocenić, czy potrzeby mieszkaniowe są zaspokojone. W rozmowie wyraźnie rozdzielono więc liczbę istniejących lub możliwych do wybudowania lokali od ich rzeczywistego wykorzystania.
Planowana zabudowa mieszkaniowa a prognozowane potrzeby demograficzneZ rozmowy z Magdaleną Milert wynika, że analizując rozwój zabudowy, warto patrzeć szerzej niż tylko na liczbę terenów przeznaczonych pod mieszkania. Znaczenie mają także zmiany demograficzne oraz lokalizacja istniejącego i planowanego zasobu.
Teoretyczna możliwość zabudowy, faktyczne powstanie mieszkań i ich późniejsze zamieszkanie to trzy różne kwestie. Dopiero ich zestawienie pozwala lepiej zrozumieć problem niedopasowania planów przestrzennych do rzeczywistych potrzeb mieszkaniowych.
Więcej o planowaniu przestrzennym, zmianach demograficznych i problemach polskiego rynku mieszkaniowego można dowiedzieć się z rozmowy z Magdaleną Milert w 65. odcinku podcastu Pewnego Lokalu: https://youtu.be/U8rm4TElqew
Zapraszamy do wysłuchania 57. odcinka podcastu z Bartoszem Łuczakiem.
Zapraszamy do wysłuchania 29. odcinka podcastu z Piotrem Semeniukiem.
Czy ten artykuł był pomocny?
Zapraszamy do posłuchania rozmowy Piotra Semeniuka z Michałem Klisiem - specjalistą od geodanych.
Audyt nieruchomości to nie tylko równe posadzki i bezpieczne instalacje.
Kliknij na ikonę
żeby dowiedzieć się
więcej o usłudze!